Gwiezdne Wojny w Łowiczu, czyli Maciek Rybus charytatywnie!

DSC_7569

Cztery drużyny, kilka godzin piłkarskich emocji i ponad 30 tysięcy złotych na koncie Kasi Cieślak – tak w skrócie wyglądała XII edycja turnieju „Gwiazdy na gwiazdkę”, rozegranego w sobotnie popołudnie w łowickiej hali sportowej. Twarzą rozgrywek był tradycyjnie już Maciej Rybus, ale nie zabrakło też znanych postaci ze świata futbolu i dobrego humoru. Nasza redakcja nie zamierzała odpuścić tak ważnego wydarzenia, więc wsiedliśmy do wysłużonego, ale niezawodnego Volkswagena Golfa i ruszyliśmy w stronę Łowicza!

Zainteresowanie turniejem przerosło oczekiwania organizatorów. Pod halą przywitały nas ogromne kolejki spragnionych piłkarskich emocji kibiców. Obiekt jednak nie jest z gumy i część fanów nie zmieściła się w środku. – Nie mamy innego miejsca w Łowiczu, by to zorganizować, a zainteresowanie jest bardzo duże. Pojawił się pomysł na edycję letnią, do dyspozycji pozostanie wówczas stadion, ale to melodia przyszłości – tłumaczy Krystian Cipiński, jeden z głównych organizatorów turnieju. Ci, którym udało się zdobyć bilety i znaleźć miejsce na trybunach, byli świadkami wielkich emocji. Na starcie zameldowały się ekipy Gwiazd futsalu, Canal+, Łączy Nas Widzew i drużyna złożona z przyjaciół Macieja Rybusa, czyli niemal legendarny już Ryba Team. Jako, że łowicka impreza jest wydarzeniem o charakterze charytatywnym, nie brakowało również licytacji cennych piłkarskich pamiątek. Kibice mogli nabyć między innymi buty i meczowy strój Macieja Rybusa, a także trykoty Przemysława Tytonia oraz koszulkę FC Barcelona z podpisem Daniego Alvesa. Organizatorom z licytacji i biletów wstępu udało się zgromadzić ponad 31 tysięcy złotych, które przeznaczone zostały na leczenie Kasi Cieślak. – Wspomagamy osoby, których historie dobrze znamy. To bardzo trudne wybory, nie możemy niestety pomóc wszystkim. Kilka miesięcy przed imprezą siadamy i mówiąc brzydko, wybieramy dana osobę. W tym roku jest to Kasia Cieślak, 30-letnia kobieta zmagająca się ze złośliwym nowotworem, młoda mama. Liczymy, że dzięki naszej pomocy uda jej się wygrać z chorobą – mówi Krystian Cipiński.

DSC_7542

Koszulka Przemysława Tytonia wylicytowana za 1200 zł

Jak co roku, do Łowicza dotarło wielu znanych piłkarzy. Niektórzy musieli pokonać wiele trudności, aby dojechać na miejsce, ale zrobili wszystko, by stawić się na turnieju. – Wojtek Trochim poświęcił dla nas sporo, wyjechał z domu o 13, dojechał lekko spóźniony, ale droga zajęła mu aż pięć godzin. Szacunek za determinację – podkreśla przyjaciel Maćka Rybusa, wieloletni piłkarz Pelikana Łowicz, Maciej Wyszogrodzki. Oprócz Trochima kibice mieli okazję zobaczyć w akcji między innymi Macieja Szczęsnego, Piotra Grzelczaka czy Marcina Zająca. – Zgromadzenie takiej liczby gwiazd w jednej hali to bardzo trudne zadanie. Nie nad wszystkim mamy kontrolę, zmiany w składach następowały do ostatniej chwili. Plany trochę krzyżowały nam trwające niemal do świąt rozgrywki ligowe, do tego doszły odbywające się tego samego dnia Amber Cup i Gala Mistrzów Sportu – ubolewa Krystian Cipiński. Obok profesjonalnych zawodników, swoje umiejętności na parkiecie zaprezentowali też dziennikarze Canal+. Jak się okazało, komentowanie poczynań piłkarzy jest dużo łatwiejsze niż sama gra, co przyznał jeden z liderów zespołu, Krzysztof Marciniak. – Przydałby się respirator, bo gra na hali jest bardzo wyczerpująca, zwłaszcza, że przyjechaliśmy w mocno okrojonym składzie. Do piłkarza brakuje mi bardzo dużo, zresztą źle by to świadczyło o zawodnikach, gdybyśmy walczyli jak równy z równym. Z perspektywy dziennikarza piłka nożna wydaje się łatwa, ale realia są zupełnie inne. Na trawie byłoby jeszcze gorzej, chodzi zwłaszcza o przygotowanie fizyczne. Prowadzimy nieco inny tryb życia i to widać. Mimo wszystko dla takich amatorów jak my ogromną przyjemnością jest zmierzyć się z profesjonalistami – podkreślił z uśmiechem.

DSC_7532

Wiecznie uśmiechnięty Krzysztof Marciniak dał radę bez respiratora

W samym turnieju najlepsza okazała się drużyna Gwiazd futsalu, która w kluczowym dla układu tabeli spotkaniu rozbiła Ryba Team. – Czuję niedosyt, bo planowaliśmy pierwsze miejsce, ale chłopaki z drużyny Gwiazdy futsalu przed meczem poprosili, żebyśmy dali im wygrać, więc przystaliśmy na tę propozycję. Ostatecznie drugie miejsce to też niezły wynik – zdradził kulisy pozaboiskowych rozgrywek Maciej W. Ekipie Maćka Rybusa w odniesieniu sukcesu nie pomógł nawet Maciej Szczęsny, uznany najlepszym bramkarzem turnieju. – Między słupkami wyczyniał nieprawdopodobne rzeczy. W ogóle miałem wrażenie, że jest większy od bramki, w której stoi, co jest lekko nieuczciwe – ocenił Krzysztof Marciniak. Wyszogrodzki natomiast wysoką formę byłego reprezentanta Polski tłumaczy nieco inaczej. – Dzisiaj byłem w kiepskiej formie, ale to efekt świąt. Maciek Szczęsny chyba ich nie obchodzi, więc prezentował się jak za najlepszych lat – podsumował.

Niekwestionowaną gwiazdą był oczywiście Rybus, bez którego zorganizowanie tak dużej imprezy byłoby niemal niemożliwe. – Duże ukłony dla Maćka za to, że znajduje czas na organizację tego turnieju. Nie zapomina o korzeniach, robi świetną rzecz dla lokalnej społeczności. Czapki z głów – mówi Krzysztof Marciniak. Zasługi Rybusa docenia także Krystian Cipiński. – Maciek otwiera nam wiele furtek. Kilka lat temu jako organizatorzy byliśmy kompletnymi no name, dziś jesteśmy już bardziej rozpoznawalni. Ryba jest bardzo zabieganym człowiekiem, kiedyś sądziłem, że piłkarze mają więcej luzu, ale tak nie jest. Bogu dzięki, że mamy w Łowiczu taką osobę. Kiedyś naszym ambasadorem był Robert Wilk, dziś pałeczkę przejął zawodnik Tereka – kończy.

DSC_7572

Ekipa Ryba Team musiała zadowolić się drugim miejscem

Po zakończeniu rywalizacji sportowej przyszedł czas na mniej oficjalną część „Gwiazd na gwiazdkę”. Uczestnicy udali się do pobliskiego Nieborowa, gdzie mieli okazję długo porozmawiać na temat piłki nożnej i nie tylko. – Wyjeżdżamy ze świetnymi wspomnieniami. Zostaliśmy świetnie przyjęci, mogliśmy wziąć udział w emocjonujących rozgrywkach i wspomóc szczytny cel. Po zakończeniu rozgrywek mamy też okazję spotkać się na kolacji i porozmawiać w luźniejszej atmosferze. Raczej wszystko z niej pamiętam, wspomnienia się nie zacierają – podsumowuje Krzysztof Marciniak.

Emil Kopański

Śledź na Twitterze

Tomasz Obrępalski

Śledź na Twitterze

Fot. Piotr Niciporuk

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s